środa, 8 października 2014

Uroda, czy inteligencja? Co pozwala zaistnieć w tym świecie?

Witajcie!

Wierni Przyjaciele!

Jeszcze 17 lat temu nie uwierzyłabym temu, kto powiedziałby mi, że z takim zaciekawieniem będę obserwować trendy w modzie. Nie uwierzyłabym, że zostanę stałą klientką gabinetu kosmetycznego. Zaśmiałabym się, gdyby mi ktoś powiedział, że starać się będę robić sobie bardzo dobry make-up.

A dziś...
Dziś dzieje się to, w co bym kiedyś nie uwierzyła.
Nie wychodzę z domu bez podkreślonego oka.
Nie wystawiam dłoni, jeśli nie mam zadbanych paznokci.
Dbam o siebie codziennie bardzo dokładnie zmywając makijaż i nawilżając skórę twarzy. I inne niezwykle ważne zabiegi.

Moje siostry nie wierzą, że mam długie, mocne i pomalowane paznokcie.

Niestety, moja teoria, że jeśli zacznę dbać o siebie, to zyskam większą wiarę w siebie, to pozwoli mi otworzyć sobie szerzej drzwi do kariery, no choćby do jej przedsionka nie została poparta. Ponieważ?

Na każdym kroku zwala mnie z nóg fakt, iż braki tego typu:
- niski wzrost,
- klockowate nogi,
- blada i piegowata cera,
- niekształtna twarz - zbyt długi podbródek i za wysokie czoło,
- figura w kształcie A,
to dyskwalifikacja w świecie, gdzie piękno jest wizytówką i to ono często decyduje o tym czy ktoś spojrzy na Ciebie bardziej pozytywnym okiem.

Mając takie doświadczenie dochodzę do wniosku, że nie mam pojęcia już co jest ważniejsze w tym życiu - dbałość o siebie i eksponowanie swoich walorów (u mnie to są piękne oczy otoczone bardzo długimi rzęsami i szczupła sylwetka, kształtne dłonie i bardzo młody wygląd mimo mojej metryczki) czy też inteligencja.

Coś mam wrażenie, że w obu tych dziedzinach mam trochę za niskie predyspozycje.
A teraz zastanawiam się, co mogę z tą wiedzą zrobić?
Tylko jedno...
Cieszyć się, że są piękne kobiety i mądre kobiety. Mogę im kibicować i dalej robić swoje. To znaczy?
Szukać swojego miejsca i niszy na ziemi.
Jeśli tak jak ja należysz do średniaków, to ciesz się.
Ponieważ skrajności potrafią ograniczać oraz przytłaczać.

A bycie czasami w cieniu, pozwala odpocząć.
Łatwiej wtedy o spokojną i wyważoną analizę tego co człowieka otacza.

I czasami tylko człowiek zatęskni za tym, by chociaż na moment być na miejscu jednej tej pięknej czy też drugiej tej inteligentnej.
Ale potem przechodzi taki moment i człowiek zaczyna doceniać to co ma.
Mam nadzieje, że stan radości z tego co się ma, będzie mnie bardzo często nawiedzał
i takiego też stanu życzę Wam!

Doceniajmy to, co mamy, bo to jest to co sami wypracowaliśmy. Tak to wszystko co mamy dzisiaj, jest interpretacją tego o czym marzyliśmy, w co wierzyliśmy.
A zatem odpowiadając na pytanie zawarte w temacie. Wydaje mi się, że tym światem rządzą Twoje wyobrażenia i niegasnąca wiara w siebie.

Pozdrawiam Was cieplutko i do następnego :-)
Sylwia - blogerka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz