Kochani!
Wiem, że ostatnio trochę Was zasypuję postami, ale co tam...
To mój Blog i jeśli tylko będziecie chcieli to będziecie czytać! Jeśli nie - to nie! :-)
Z uwagi na postanowienia noworoczne, z których jedno z nich dotyczy czytania 1 książki na tydzień,zauważyłam i to z wielkim lękiem, że mój pooperacyjny wzrok jednak słabnie.
Jako zagorzała czytelniczka, dla której czytanie jest jak oddychanie, przeraża mnie ten fakt. :-(
Dziś czytając bajęczną biografię WALTA DISNEY'A zauważyłam, że już mniej wyraźnie widzę poszczególne zdania, wyrazy, litery... I...
I po prostu przerażona jestem tym faktem.
Moje wzloty są sumą lektur przeczytanych, przetrawionych i przestudiowanych nawet wielokrotnie.
Dlatego fakt iż mój wzrok nadal stwarza mi problemy, jest dla mnie przerażającą wieścią...
Ten tekst nie ma na celu, ABSOLUTNIE, wywołać w Was współczucia wobec moich dysfunkcji, ale...
Ale ma cel OSTRZEŻENIA!
Ostrzeżenia przed tym, by nie popełnić błędu nie doceniania swojego wzroku!
Niby mam jeszcze 36 lat, ale mój wzrok ma już trochę więcej niż 50 lat.
Ponoć w mojej rodzinie dziedzicznie przekazuje się wadę wzroku zwaną krótkowzrocznością i zaćmą.
Kiedy się o tym dowiedziałam, raptem 3 lata temu, będąc na badaniu wzroku by przedłużyć ważność czasowego prawa jazdy, dowiedziałam się, że moim wzrokiem rządzi zaćma.
Dzięki cudownym, tak nie boję się tego napisać, zrządzeniom losu. Przeszłam niezwykle szybko zabiegi usunięcia zaćmy na obu oczach.
Mimo, iż upewniano mnie, że mój wzrok raczej się nie pogorszy, ja odczuwałam dziś dyskomfort niewyraźnego widzenia.
Zdradzę Wam, że bardzo, ale to bardzo się boję!
Kocham świat kolorów.
Kocham czytać książki.
Dobra wiem, że są audiobooki, ja jednak kocham klasyczną wersję książkę. Tę papierową, tę namacalną.
Choć nie gardzę, a nawet uwielbiam technikę, to jednak marzę o czymś prostym.
Wiecie o czym?
O DOZGONNEJ MOŻLIWOŚCI CZYTANIA, WIDZENIA, WCHŁANIANIA WIDOKU CZARNEGO DRUKU NA BIAŁYM TLE. Czyli klasycznej książki.
Zwłaszca, że to książki, biblioteki, ksiegarnie, i inne miejsca gdzie króluje książka, mnie wychowały.
To moja Mateczka Książka i kochane Bibliotekarki były powiernikami mojego pogmatwanego życia.
Dość smucenia, choć lęk nadal będzie we mnie narastał...
Chcę byście teraz sięgnęli do książek, które czekają na swoją chwilę! Są na półkach z celem - DO PRZECZYTANIA i byście zaczęłi choćby dla tracącej wyrazistość wzroku Sylwii, zaczęli ją czytać.
Sprawi mi to wielką przyjemność i dla Was stanie się okazją do samorozwoju!
A jeśli do tego będzie Wam się chciało napisać o tym, co przeczytaliście - to będę Wam dozgonnie wdzięczna.
Pozdrawia ślepnąca, a mająca jeszcze nadzieję na widzenie - Sylwia - Autorka :-)
Czytajcie, to daje przyjemność tym, którym zagraża brak widzenia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz