Witajcie! :-)
Dawno mnie tu nie było ;-)
Ale mam dwie sprawy Wam do opowiedzenia i do uwiecznienia na blogu.
O pierwszej już teraz :-)
Kiedy rozpoczynałam przygodę z analizą kolorystyczną, to moim głównym celem było poznanie swojej naturalnej gamy kolorystycznej. I przyśpieszenie prac nad swoją życiową metamorfozą.
I było to raptem trzy lata temu.
Od tego czasu analiza kolorystyczna stała się dla mnie pasją, radością, przyjemnością, darem, satysfakcj, całym moim życiem.
Dlaczego?
Dlatego, że uruchomiła we mnie trochę zapomnianą i odłożoną do lamusa wielką przyjemność doświadczania wpływu kolorów na człowieka. Okazało się, że potrafię sprawić innym Cudownym Osobom przyjemność, kiedy dodam ich życiu kolorów natury. Kiedy poprzez kolory pokażę ich piękno. Kiedy pomogę im w tym, co jako mała dziewczynka musiałam samodzielnie zdobywać, czyli w łączeniu kolorów, w doborze fasonów do swojej figury, w odkrywaniu swojej kobiecości.
I właśnie dlatego, kiedy ktoś poprosi mnie o wypożyczenie moich "rąk kolorystycznych", czyli ram
i chust garderobianych, to tak jakby poprosił o moje ręce i moją pasję.
i chust garderobianych, to tak jakby poprosił o moje ręce i moją pasję.
Ale do sedna.
Ten tekst powstaje dlatego, że spotkało mnie coś niespotykanego dzisiaj. Ktoś poprosił o to, bym użyczyła na jego szkolenie swoich "rąk", swojej "pasji", czegoś co jest dla mnie odkryciem całego mojego życia. Gdyby to była akcja charytatywna, na rzecz małego człowieka, czy też potrzebującego wsparcia człowieka, to chętnie bym nawet na miejsce zawiozła te moje ręce i serce w jednym, ale...
Czasami, w ferworze swojego życia zapominamy o tym, że dla kogoś wypożyczenie:
- aparatu - pożyczenie od fotografa, zrobienie darmowych zdjęć,
- maszyny do szycia - pożyczenie od krawcowej,
- nożyczki, wałki, szczotka, grzebień - od fryzjerki,
- ubrań - od osoby prowadzącej butik,
- ram kolorystycznych, chust garderobianych - dla kolorystki
- itp.
I jeśli idzie to na cele charytatywne lub jest to reklama a zarazem ukłon wobec organizatora gest, to każdy się ukłoni i chętnie weźmie udział w takim zadaniu.
Ale...
Ale jeśli to Ty masz na tym zyskać, a osoba pożyczająca nie, to już jest malutki dysonans.
I to nie jest tylko moje prywatne uczucie, z takimi odczuciami spotykam się wśród wielu osób, które prowadzą swój biznes oparty na swojej pasji.
Dlatego proszę!
Szanujmy innych ludzi i ich pracę!
Jeśli nas stać, to warto im zapłacić za to co robią, bo dają z siebie wszystko!
Jeśli nas nie stać, to uzbieraj fundusze i potem skorzystaj z usługi lub wypożycz narzędzia pracy na zasadach barteru lub po prostu zapłać za wypożyczenie.
Nic nie boli bardziej, niż brak wyczucia... Warto się targować, warto nawiązywać współpracę, ale należy też pamiętać, że ta osoba, którą prosisz o przysługę bardzo pracowała na to, z czego Ty chcesz skorzystać :-)
Wiem, że pojechałam ostro i mogę stracić kontakt z pewną osobą, ale... ale ja sama bardzo się staram, by osoby, z którymi współpracuję, pożyczam od nich ich "ręce i pasje" miały coś z tego, że mi pomogą/wesprą :-)
Znajomości, to fajna sprawa, ale te Znajomości to ludzie zarabiający na swojej pasji, więc doceniajmy ich tym, że płaćmy za ich usługi tak zwaną kasą lub przynajmniej barterem.
Pozdrawiam serdecznie
Sylwia Paradowska - Kolorystka
P.S. O drugiej sprawie już w następnym poście :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz