Witajcie!
To jest czas Bożego Narodzenia!
To fakt!
To jest czas uzmysławiania sobie co tak naprawdę ma wartość!
To dopiero jest fakt!
19 grudnia 2014 r. zmuszona zostałam w sposób brutalnie życiowy uzmysłowić sobie, kim dla mnie jest człowiek poruszający się na co dzień za pomocą tzw. "elektrycznego wózka inwalidzkiego".
Tegoż dnia moje Ukochanie! poczuło co to znaczy nieuchronność losu! I...? I znalazło się w miejscu, gdzie Czech w samochodzie nie zauważył tego Wartościowego Dla Mnie Człowieka. Tenże Czech wjechał w bok wózka na którym przemierza swoje życie mój Mąż Dariusz Filak.
Darek wywrócił się na jezdnię, uderzył głową o nią i tylko chyba to, że w Niebie ma swoją Mamę i Wiktorię, jego duchową Córcię pozwolił, że dzisiaj jest ze mną, leży teraz w łóżku i ja już osobiście nie umiem się doczekać, kiedy przytulę to jego piękne ciało.
Nigdy nikomu, nawet najgorszemu wrogowi nie życzę tego co usłyszałam. Nagły niespodziewany dzwonek u drzwi, w drzwiach kuzyn mojego Cudownie Żyjącego Na szczęście Męża, który w niedelikatny sposób, bo po prostu sam się stresował tą sytuacją, mówi mi, że Darek został potrącony przez samochód, koło NETTO na ul. Dworcowej w Żorach. Jest tam na miejscu karetka pogotowia i policja.
Kto kiedykolwiek przeżył takie chwile wie, że wyobraźnia rządzi się swoimi prawami i...
I moja rozhulała się na amen. Widziałam już Mojego Męża poturbowanego, połamanego, we krwi.
Aż teraz mam gęsią skórkę i słyszę swój bezbronny krzyk, Boże nie odbieraj mi Męża! Błagam!
Nigdy w życiu czekanie na światłach na przejściu nie trwały takiej wieczności, jak tego pamiętnego, choć znienawidzonego piątku.
Kiedy jednak dotarłam do karetki i po drodze dowiedziałam się, że Darkowi nic nie grozi, że bada go pracownik służby zdrowia, to radość jaką wtedy odczułam była pewnie bliska temu, jaką matka odczuwa w chwili narodzenia dziecka.
Nie piszę tego, by wywołać w Was łzy, by ochrzaniać Czecha, który stał się marionetką w rękach losu, ale by ostrzec Was, że ludzkie życie jest tak kruche, jak domek z kart! Mały podmuch może go porwać i nigdy nie wróci.
Bogu, czy czemuś co rządzi tak naprawdę tym światem dziękuję, że raptem 100 cm ode mnie leży na łóżku żywy mój ukochany, pełnosprawny, inteligentny i najbardziej na świecie umiłowany Człowiek - Mój Żywy Mąż Darek.
Proszę Was, pamiętajcie o tym, że jeśli udało Wam się w życiu znaleźć skarb, przywiązanie i miłość drugiej osoby i na dodatek zależy Wam na niej! A wiem, że zawsze tak jest. To proszę!
Wychodząc z domu! Ukochajcie Go najmocniej!
Przytulcie najcieplej jak umiecie!
Ucałujcie najczulej jak to możliwe!
Bo!
Nigdy nie wiadomo, czy nie widzicie się ostatni raz!
Dziękuję tym tekstem, tym postem wszystkim tym, którzy byli tam na miejscu!
Dziękuję Maryli i Januszowi i tym anonimowym osobom, które pomogły podnieść Darka Filaka razem z wózkiem, by nie leżał bezwładnie na jezdni.
Dziękuję empatycznym pracownikom karetki pogotowia za to, że potraktowali Darka jako wartościową Istotę i rozpoznali w nim mądrość.
Dziękuję Panom Policjantom, że na moją prośbę zgodzili się by podać dane sprawcy wypadku!
A najbardziej dziękuję za to, że mogę nadal przytulać się do Mojego Cudownego Męża.
Kochani doceniajcie Tych, którzy codziennie są z Wami!
Nawet jeśli mocno Was wkurzają!
Bo to są Ci, którzy zawsze są z Wami niezależnie od tego jak Wam się ciężko dogaduje!
Doceniajcie to co doświadczacie na co dzień, bo to jest krótkotrwałe!
To tyle.
Dziękuję i Życzę Wam bajecznych Świąt, które przerodzą się w Bajeczny Nowy 2015 rok
Pozdrawiam
Autorka - szczęśliwa Żona Żyjącego Darka Filaka
Wszystko dzieje się po COŚ. Najważniejsze jest to jak do pewnych spraw podchodzimy i czy dajemy radę. Ty Sylwunia dajesz radę i pełen Szacun dla Ciebie. Również Bajecznych Świąt dla Ciebie i Twoich Najbliższych :)
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, dotyka nas to, z czym potrafimy sobie poradzić
OdpowiedzUsuń