Witajcie naturalnie!
Człowiek czasami słyszy coś, co go bardzo bulwersuje. Nie chce reagować zbyt emocjonalnie, dlatego ubiera swoją niechęć w subiektywne zdania.
Taki oto będzie dzisiejszy post. Zaznaczam to już teraz, by ani wizażystki, ani kobiety które uwielbiają makijaże, co 3 tygodniowe wizyty u fryzjera oraz zakupy robione pod wpływem zmian w modzie, nie miały do mnie pretensji. To subiektywny wpis. A na dodatek... Zwracam uwagę na to, że sama tak jeszcze niedawno robiłam i jeszcze zdarzy mi się to robić.
Ale...
Człowiek dzisiejszych czasów wykreował obraz kobiety zadbanej. Przepis na taką kobietę zawiera następujące składniki:
Makijaż - bez tego kobieta jest naga, brzydka, chora i niezadbana bo widać, że jej skóra żyje i zmienia się z wiekiem. Każdy mankament należy ukryć pod wieloma warstwami.
Fryzura u najlepszego stylisty fryzur oraz doskonałego kolorysty włosów - jeśli kobieta nie chodzi do fryzjera minimum raz na miesiąc, to nie jest zadbana. Jeśli nie farbuje włosów - jest niezadbana. Jeśli co sezon nie ma trendy fryzury - jest niezadbana. Widoczność odrostów - to koszmar. A srebro pojawiającej się tu i ówdzie siwizny? Panie broń!
Ubiór bezwzględnie zawierający nowinki modowe - jeśli chodzisz drugi sezon w tym samym ciuchu. Brakuje w Twojej stylizacji kolorów trendy. Paski na Twojej bluzie są pionowe zamiast poziome i mają nie te kolory - Jest passe. Jesteś wyrzutkiem. I często nie warto z Tobą się zadawać.
Paznokcie - w kolorach modnych w danym sezonie. O długości jakiej dopuszcza trend modowy. O kształcie, jaki jest dopuszczalny w danym sezonie. Bez odrostów, pęknięć, a nawet delikatnych rysów.
I to wszystko oraz jeszcze więcej, kiedy jest zorganizowane i zrobione, to dopiero wtedy jest naturalne. Mówi się wtedy o kobiecie, że jest zadbana.
Ja mam tylko jedno pytanie!
A co jeśli kobiety nie stać na te wszystkie zabiegi?
Już na zawsze będzie miała etykietkę - NIE ZADBANA?!
Jak ma się czuć ta kobieta?
Czy ktoś, kto tworzył takie hasła i etykietki brał kiedykolwiek pod uwagę, że kogoś może nie być na to stać?
Nie sądzę. Takie hasła, to propaganda sukcesu i modelowego wyglądu. Dążenie do niego powodu. A polega na tym, że jeśli nie czuje się w stanie sprostać wymaganiom modelowego świata, może czuć się gorsza.
Czy tego chcemy dla nas Kobiety?
Czy nie lepiej byłoby postawić na naturalność? Czy nie lepiej by było gdyby delikatnie wyrównywać proporcje. Uwidocznić atuty, bez zbędnego ukrywania uchyleń?
Zamiast tego mamy sztucznie wykreowane wzorce.
Mam to szczęście, że moim Partnerem Życiowym jest Osoba, która kocha mnie bez makijażu, bez wymalowanych paznokci. Z siwymi włosami. Z ubraniami nie z żurnali, ale pasującymi do mojej sylwetki i mojego stylu. Osoba, która kocha moje mankamenty i zauważa tylko moje atuty. Na dodatek o nich najczęściej mi wspomina.
Co to oznacza dla Ciebie?
Kobieto! I Ty cudowny Mężczyzno!
Bycie zadbanym, to znaczy:
Bycie naturalnym. Bez zbędnych upiększeń,
Dostrzeganie swoich atutów i nie ukrywanie ich za zbędnymi usługami i rzeczami,
Przebywanie w towarzystwie ludzi, którzy nie żądają zmian, korekcji a zauważających atuty,
Ustalenie swojego stylu i bycie mu wiernym do czasu, aż samemu będzie się chciało coś w sobie zmienić. Jednak, nie będzie to podyktowane przymusem zewnętrznym.
I jeszcze jedno. Należę do naturalnych buntowników.
Nawet jeśli każesz mi się pomalować twarz i paznokcie; uczesać i pofarbować włosy; założyć ekstra modne dodatki, a ja tego nie będę chciała, to ja tego nie zrobię! Do czasu aż sama uznam, że to dla mnie dobre :-)
Tak samo potraktuję Ciebie. Jeśli czegoś nie chcesz, to zrobię wszystko, by Ciebie nie zmieniać i nie upiększać na siłę. Ucichnę i pozostawię Cię z Twoim wyborem.
A na zakończenie.
Nie dajmy się zwariować.
Natura podpowiada, co jest dla nas najlepsze.
Warto się przyglądać sobie i choć raz dziennie znaleźć w sobie coś, co warto podkreślać.
Pozdrawiam serdecznie i naturalnie
Bez makijażu, umalowanych paznokci, pofarbowanych i obciętych według trendów włosów.
W swoim ukochanym ubraniu dopasowanym do sylwetki i mojego sposobu życia.
W swoim ukochanym ubraniu dopasowanym do sylwetki i mojego sposobu życia.

I tak trzymać.
OdpowiedzUsuńJa też się nie maluję i nie czuję się z tego powodu gorsza.
Nie farbuję włosów. Po co i tak się podobam przede wszystkim sobie
i moim bliskim osobom. Inni nie muszą na mnie patrzeć. Nie ma obowiązku.
Bycie sobą dla mnie zawsze było, jest i będzie najważniejsze.