niedziela, 9 października 2016

Spacer uczy pokory i poczucia humoru


Witajcie spacerowo!

Obiecałam, że częściej będę w tym miejscu i że będę do niego wracała.

A skoro mowa o wracaniu. Aby wrócić, potrzeba najpierw wyjść z domu. Tak się składa, że codziennie wychodzę z domu, by do niego wracać. A powroty u mnie są zawsze bardzo miłe, bo cieszy się Kotka Lejdi i Darek.
Chodzenie to dla mnie najlepsza wersja dbania o siebie. Dawania sobie odrobiny ruchu po to, by nie obudzić się na starość jako człowiek obolały i ograniczony niemożnością chodzenia.

37 dni temu rozpoczęłam swoją wędrówkę. To jest codzienny minimum 2 km spacer. Nie bieganie, choć czasem dla rozgrzewki w chłodne dni zaczynam od przebieżki, ale właśnie chodzenie.

Długo szukałam swojej wersji na zdrowy ruch. Biegać nie lubię z dwóch powodów. Po pierwsze, nie znoszę tak zwanych trendów. A po drugie dlatego, że moje prawe kolano nie bardzo toleruje taki wysiłek.

Dlaczego spacer?

Pozwala zebrać myśli -
szczególnie wtedy, kiedy w tle słychać delikatną muzykę, a nie szum przejeżdżających aut. Jeśli masz okazję pospacerować po lesie i się tego nie obawiasz, to szum liści, świergot ptaków i szelest oraz chrzęst łamanych gałązek pod twoimi stopami, to będziesz w raju.
Po co słuchać muzyki relaksacyjnej na You Tube, skoro przyroda sama ją dla nas tworzy.

Jest doskonałym sposobem wyciszenia się - Często kiedy mam dosyć zbyt dużej ilości dźwięków i kiedy pragnę trochę się odizolować. Zabieram siebie na spacer tam, gdzie nie jeżdżą samochody, a przynajmniej rzadziej. Mając na uszach słuchawki słucham swojej ukochanej listy i wędruję. Minimum 2 km. Muzyka, ta ulubiona, mnie wycisza, a równomierny krok uspokaja.

To okazja do odkrywania przyrody i doświadczania kolorów - Jestem pasjonatką kolorów, tego nie da się już ukryć. Przyroda natomiast jest dla mnie naturalnym nauczycielem. Dlatego tak chętnie podczas swoich wypraw dostrzegam i uczę się, jak dobiera kolory Mistrzyni. Uczę się od niej czym jest akcent kolorystyczny i jak go stosować.

Dla mnie to też czas tworzenia. Pisania w myślach książki o kolorach. - Skoro kolory to moja pasja, a do tego mam tuż pod oczami najlepszą we wszechświecie nauczycielkę doboru kolorów, to jak tu nie pisać książki. Jak nie przeznaczyć tego czasu na obmyślanie następnych rozdziałów.

...jest jeszcze jeden i najważniejszy powód...

Chód nie jest tak obciążający dla stawów kolanowych, jak bieg - Od półtora roku mam problem z prawym kolanem. Kości przeskakują w nim bardzo głośno i boleśnie. Mam też problem czasami z całkowitym zgięciem nogi w kolanie. Toteż bardzo uważnie musiałam szukać swojego pomysłu na zdrowy ruch. Znalazłam go w spacerach. Ale nie folguję sobie. Korzystając z wyzwania Kamili Rowińskiej, z którego niestety wypadłam z uwagi na brak wszystkich niezbędnych informacji (niestety często trzeba przewidywać problemy, w tym przypadku chodziło o brak informacji, że trening ma być integralny, bez przerw), zaczęłam trenować. Zaczęłam 3 września 2016 roku, a już od 6 września wędruję tylko i wyłącznie dla siebie, a nie dla wyzwania.

Co już osiągnęłam w tej dziedzinie i jak Ty możesz z tego skorzystać?

Mam większe poczucie humoru i większy dystans do siebie.
- Nie oznacza to jednak, że nie miewam gorszych dni i użalam się nad sobą. Ciągle się takie momenty zdarzają. Przykład świeżutki - właśnie wróciłam ze spaceru podczas którego 2 razy przestało mi działać ENDOMONDO. Nawściekałam się na technikę jak szalona. Miało być spokojnie i miał to być jednocześnie miły spacer z Mężem. Zamiast tego: trening od nowa i żal że nie pospacerowałam z Partnerem. Teraz już wiem, że na raz robi się jedno. Przyjemność - czyli spacer z Mężem, albo trening - przyjemność dla ciała.

Jestem dumna ze swojej nieugiętości oraz tego, że dotrzymuję sobie słowa.
37 dni, w tym tylko jeden dzień przerwy. Ogromna ilość zrobionych kilometrów dla akcji POMOC MIERZONA KILOMETRAMI, a do tego radość z faktu, iż nawet deszczowa pogoda nie jest w stanie mnie zatrzymać w domu - to dla mnie SUKCES!

Dlaczego warto spacerować i jak się za to zabrać? - SUBIEKTYWNY PORADNIK:

Dlaczego tak?

- uczysz się kontroli nad sobą,
- zażywasz codziennie ruchu,
- codziennie obcujesz z przyrodą i kolorami - nawet wtedy kiedy pada ;-),
- częściej masz okazję uśmiechać się do ludzi i jeszcze częściej oni uśmiechają się do ciebie,
- poznajesz innych trenujących,
- uśmiechasz się do swojego odbicia w lustrze po każdym zaliczonym treningu,
- poznajesz siebie i swoje ciało - bo jednak łydki pobolewają na początek, ale później to już frajda jak się idzie mimo iż odczuwa się dyskomfort,
- i inne, które odkryjesz jak tylko WYJDZIESZ Z DOMU! :-)

Jak zacząć?
Z chodzeniem, jest łatwiej niż z bieganiem. Dlaczego?
- nie potrzebujesz na początku specjalnych butów,
- wystarcza Ci tylko telefon z ENDOMONDO - darmową aplikacją do rejestrowania swoich treningów,
- nie potrzebujesz specjalnego stroju. Możesz wyjść po prostu w tym co nosisz danego dnia. Choć z mojej praktyki podpowiem, że lepiej nie ubierać obcisłych jeansów, tylko luźniejsze spodnie.

Na co zwracać uwagę?
- Nie idź na spacer zaraz po posiłku. Gwarantowane wolniejsze tempo i szybsza męczliwość.
- Nie ubieraj się zbyt ciepło, zwłaszcza teraz w okresie jesienno-zimowym, to najszybszy sposób by się przeziębić. Podczas chodzenia, o dziwo, człowiek też się poci :-)
- Stwórz sobie playlistę. To sama przyjemność i jednocześnie kiedy odsłuchiwać ją będziesz od samego początku za każdym razem, to bez informacji od ENDOMONDO będziesz wiedział jak daleko do osiągnięcia celu.
- Na niebo zwracaj uwagę szczególnie. Nie dlatego, żeby szukać chmur deszczowych, ale po to by obserwować grę świateł.
- Zieleń, tj. liście, trawa, to najcudowniejsze miejsce do obserwowania refleksów słonecznych.
- Szukaj tego co śmieszne, kolorowe. Zauważ jak łatwo wyróżnić jakiś przedmiot poprzez ciepłe kolory.

Po tym wstępie zapraszam Cię do tego, byś w tej chwili, czytając ostatnie zdania tego posta, ubrał buty. Te wygodne, absolutnie nie szpilki. Założył na siebie wygodną i ciepłą kurtkę. Założył czapkę, bo coraz bardziej marzną uszy. Wziął słuchawki, telefon i włączył sobie muzykę. A teraz ostatnie zdanie.

Nim naciśniesz klamkę drzwi wyjściowych, uśmiechnij się.

Pozdrawiam Cię! Miłego spaceru i baw się dobrze. I obyśmy się spotkali na trasie.
Zmoknięta Sylwia po treningu

4 komentarze:

  1. Ja czesto chodze po kilka km dziennie wykorzystujac na spacer trasy do czy z pracy, ale od wiosny polunilam rowniez bieganie, ktore od lat mnie necilo, ale jakos sie go obawialam (a moze po prostu lenilam). Nie mam na szczescie klopotow z kolanami, wiec bieganie sprawia mi wielka przyjemnosc. Czasem w miescie slucham podkastow lub radia, ale na wsi nigdy nie slucham niczego, bo natura jest najpiekniejszym muzykiem.
    Do zobaczenia na trasie :)
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieś jest cudowna do tego by się wyłączyć i słuchać przyrody. Gratuluję

      Usuń
  2. Od dawna spaceruję ze swoim psem i nie wydawało mi się to niczym niezwykłym.
    Jednak Twój tekst sprawił, że spojrzałam na spacer nowym, świeżym okiem.
    Dzięki temu zaczęłam doceniać swoje spacery.
    Wspaniale zachęciłaś mnie do wychodzenia, spacerowania mimo wszystko z uśmiechem,
    jeśli nie na twarzy to chociaż w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się i to bardzo. Życzę zatem cudownych spacerów i głaski dla pieska

    OdpowiedzUsuń